Oskładkowanie umów śmieciowych i oszczędzanie – młodzi muszą zacząć myśleć o swojej emeryturze

O tym, że w przyszłości świadczenia z publicznego systemu emerytalnego będą bardzo niskie, wiadomo nie od dziś. Podczas gdy eksperci zachęcają do samodzielnego zadbania o swoją przyszłość, rządzący starają się znaleźć sposób na rozwiązanie problemów emerytalnych dzisiejszych 20-latków. W godnej pracy, a później w godnej starości ma pomóc oskładkowanie umów zleceń i o dzieło.

Coraz więcej młodych ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że emerytura z publicznego systemu nie zapewni im godnego życia. Pokolenie, które weszło na ścieżkę zawodową zaczyna rozumieć, że jeśli nie zgromadzi sobie odpowiednich oszczędności, to przyszłość może wyglądać bardzo nieciekawie. Ile odkładać? Nie ma dokładnej odpowiedzi na to pytanie. Żeby poznać tę kwotę, trzeba najpierw ustalić, jakie mamy wymagania. Im są one większe, tym więcej trzeba będzie oszczędzać. Według różnych ekspertów obecni 20-latkowie mogą liczyć na świadczenie w wysokości 2/3 ostatniej pensji, którą otrzymuje się przed przejściem na emeryturę. Kwota ta uważana jest za w miarę bezpieczną – tak, żeby można było się utrzymać.

Marek Kutarba, redaktor naczelny „Tygodnika Biznes i Prawo” zaznacza, że „[...] młodzi ludzie powinni już dzisiaj co miesiąc odkładać 300 złotych. To jest minimum, które będzie w miarę upływu czasu się zmieniać, bo jak wiadomo warunki ekonomiczne też się zmieniają.” Odkładając regularnie 300 złotych miesięcznie, dzisiejszy 20-latek może uzbierać do czasu emerytury aż 810 tysięcy złotych. To pozwoli na dodatkową emeryturę w wysokości 6 tysięcy złotych. Wiadomo jednak, że każdy grosz w portfelu młodego człowieka się liczy i czasem sto złotych ma ogromne znaczenie w domowym budżecie. Niestety, ma też wpływ na wysokość ewentualnej dodatkowej emerytury. Odkładając 200 złotych miesięcznie, do wydania na jesień życia będziemy mieli 540 tysięcy złotych.

„Formy oszczędności do wyboru są różne. Każdy może zdecydować sam, co mu będzie odpowiadać - czy to będzie IKE, IGZE, rachunek w banku, gdzie będziemy regularnie gromadzić oszczędności. Natomiast należy pamiętać, że bez tego nie ma szans na godne warunki życia na emeryturze”- przestrzega Marek Kutarba.

Dla młodych ludzi czas, gdy osiągną wiek emerytalny, to odległa przyszłość. Niewielu wierzy lub nie chce wierzyć, że koszmarny sen prorokowany przez różne środowiska stanie się rzeczywistością. Trudno się dziwić takiej postawie. O dobrą pracę jest trudno, a gdy już jest, to młody człowiek ma do wyboru albo pracować na umowę tzw. śmieciową, albo w ogóle. Wysokie koszty pracownicze sprawiają, że pracodawcy niechętnie zatrudniają na stałe umowy. Stąd pomysł rządzących, by oskładkować umowę zlecenie i o dzieło. Szacuje się, że obecnie na tego typu umowach pracuje milion osób.

Według Związku Przedsiębiorców i Pracodawców opodatkowanie pracy zawsze przynosi negatywne konsekwencje. Umowy elastyczne są potrzebne w takiej formie, w jakiej funkcjonują dotychczas. W wielu branżach sami pracownicy oczekują takich umów. Jak zaznacza Marcin Nowacki, dyrektor ds. relacji publicznych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców „[...] obawiamy się, że długofalowo, jeśli ta tendencja nie zostanie zmieniona, zakończy się tym, że tych umów w ogóle nie będzie. Będzie przechodzenie do szarej strefy, bo przedsiębiorca i pracownik przechodzą do niej tylko wtedy, gdy muszą. To naprawdę nie jest tak, że mały przedsiębiorca – a takie mikro- i małe firmy stanowią w Polsce 98% ogółu – chce funkcjonować w szarej strefie. Naprawdę nie chcą. Przedsiębiorca chce mieć spokojną głowę, chce normalnie działać.”

Póki co, na pierwszy ogień zmian poszła umowa zlecenie. Z projektu ustawy przyjętej przez rząd wynika, że osoby pracujące na ich podstawie będą mieć odprowadzane składki na ZUS od kwoty nie niższej niż minimalne wynagrodzenie. Zatrudnieni na umowę zlecenie uzyskają prawo do zasiłku dla bezrobotnych i wyższe świadczenia. Projekt zakłada także wprowadzenie obowiązkowych składek emerytalnych i rentowych dla wynagrodzeń uzyskiwanych przez członków rad nadzorczych.

Warto pamiętać, że koszty składki dzielone są na pracownika i pracodawcę. Zatem jak podkreśla Marcin Nowacki „[...] gdy mówimy o budżecie brutto, który mamy do zaoferowania jako pracodawcy i tym, co pracownik dostaje netto, to jest duże rozczarowanie i pracownicy coraz częściej sami wybierają umowy elastyczne. Chcą więcej zachować w swoim portfelu i samodzielnie dysponować tymi środkami.” Odłożyć chociażby na koszty związane z jesienią życia. Wydatki na leki, sanatoria, nie wspominając już o pasjach i odpoczynku. Nie ma co liczyć, że przeciętna emerytura wystarczy. Własne rezerwy finansowe to jedyne rozsądne rozwiązanie, które pomoże uniknąć szoku na stare lata.

 

   

Źródło videoPR.pl. Dostarczył netPR.pl
Authors
Top